Mau przez wiele tygodni nie mógł zasnąć, zamartwiając się tym. Na wyspę można było zabrać tylko nóż, śniły mu się więc koszmary o próbach zbudowania kanu w trzydzieści dni jedynie za pomocą noża. Niemożliwe. A jednak wszyscy mężczyźni z Nacji dokonali tego, musiał więc być jakiś sposób, prawda?

Dowiedział się drugiego dnia na Wyspie Chłopców.

Pośrodku wyspy znalazł kotwicę boga, kamienny blok na wpół zasypany w piachu i ziemi. Obrosły go ciężkie pnącza, owijając się też wokół gigantycznego drzewa tabago. W jego suchej korze wyryto głęboko napis językiem przeznaczonym dla dzieci: MĘŻCZYŹNI POMAGAJĄ INNYM MĘŻCZYZNOM. Obok napisu tkwił wbity w drewno alaki — zaostrzony czarny kamień na długiej rączce. Trzymany jednym sposobem służył jako siekiera. Trzymany inaczej, był toporem ciesielskim do drążenia pni.

Mau wyciągnął topór i przyswoił sobie pierwszą lekcję. Jak wielu innych chłopców przed nim. Pewnego wieczoru wspiął się na drzewo i odkrył na całej długości pnia setki znaków w miejscach, gdzie kolejne pokolenia wdzięcznych chłopców wbijały topór, ten lub jakiś podobny, dla swoich następców. Niektórzy dołączyli już do grona Praojców, w jaskini na górze, na rodzinnej wyspie.

Pewnie go teraz obserwowali oczami, które sięgały wzrokiem na wiele mil, i może widzieli, jak znalazł kłodę, dobrze wysuszoną i niezbyt dobrze ukrytą wśród pandanów w głębi wysepki. Kiedy wróci do domu, powie, że ją znalazł, i wszyscy będą mówić, że miał szczęście i że może zostawił ją tam jakiś bóg. Ale jeśli się nad tym zastanowić, ojciec i paru wujów pewnego ranka wybrali się na ryby w te okolice, nie zapraszając go, żeby popłynął z nimi…



11 из 298