Ten dźwięk, jak coś twardego, nie przestawał tłuc powietrza i go rozbijać. Wypełniał całe niebo. Dla Mau był jak jedno wielkie klapnięcie po uszach. Starał się wiosłować szybciej i wtem przyszła mu do głowy myśl: Uciekają zwierzęta. Ojciec mu tak powiedział. Uciekają chłopcy. Ale mężczyzna nie ucieka. Odwraca się, by spojrzeć na przeciwnika, zobaczyć, co robi, i znaleźć jego słaby punkt.

Pozwolił kanu wyślizgnąć się z laguny i gładko wypłynął z prądem na pełne morze, po czym obejrzał się, jak mężczyzna.

Horyzont był jedną wielką chmurą, która kipiała i rosła, pełna ognia, błysków i grzmotów jak z koszmaru.

O rafę rozbiła się fala i z tym też było coś nie tak. Mau znał się na morzu i z nim także działo się coś dziwnego. Wyspa Chłopców szybko się od niego oddalała, ponieważ straszny prąd znosił go ku wielkiemu kłębowisku burz. Zupełnie jakby horyzont wypijał morze.

Mężczyźni czasem spoglądają na wroga, owszem, ale czasem się odwracają i wiosłują jak szaleni.

Nic to nie dało. Morze kołysało się, a potem nagle zaczęło znowu tańczyć jak woda w lagunie. Mau, próbując zebrać myśli, robił wszystko, żeby nie stracić panowania nad kanu.

Wróci do domu. Oczywiście, że wróci. Miał już przed oczami ten obrazek, mały, ale wyraźny. Obracał go, delektował się nim.

Wszyscy tam będą. Wszyscy. Bez wyjątku. Starzy i schorowani będą woleli umrzeć na matach nad wodą, niż przepuścić taką okazję, kobiety będą tam rodzić, jeśli to konieczne, wypatrując powracającego na wyspę kanu. Było nie do pomyślenia, żeby przegapić przybycie nowego mężczyzny. To sprowadziłoby potworne nieszczęścia na całą Nację.

Ojciec będzie go wypatrywał na skraju rafy, pomogą mu wtaszczyć kanu na plażę, nadbiegną wujowie, a z nimi świeżo upieczeni mężczyźni, żeby mu pogratulować, młodsi koledzy będą mu zazdrościć, matka z innymi kobietami przygotuje ucztę, potem będzie… ten interes z ostrym nożem, kiedy to nie wolno krzyknąć, a potem… potem będzie wszystko.



14 из 298